środa, 27 lutego 2013

Uwaga

Nie zawiesiłam bloga. Po prostu mam naukowe zaiwanianie... :(

Do wkrótce :*

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 8

- Musisz ochłonąć, przecież to nie Twoja wina- powiedziała Laura masując bardzo spięte ramiona Dracona. - Przecież nie masz wpływu na to, że niektórym ludziom umysł płata figla. 

- Nie jestem tego taki pewien- mruknął pod nosem Draco.

- Oh, to oczywiście jest bardzo przykre, że młodą dziewczynę spotkało coś takiego...Ale nie możesz brać na barki wszystkich tragicznych historii świata magii. Zrozum, że nieszczęścia się zdarzają i nie zawsze mamy na nie wpływ- uśmiechnęła się ni przytuliła policzek swój do jego twarzy..następnie nosem musnęła jego noc by złożyć delikatny pocałunek na usta Dracona...

- Myślę- powiedział niespodziewanie mężczyzna- że to nie jest dobry pomysł... Przepraszam, Cię, ale chciałbym zostać teraz sam- powiedział i wstał gwałtownie z krzesła. Niezważając na swoją towarzyszkę podszedł do okna by spoglądać w dal. Czekał aż wyjdzie. Odliczał sekundy, do skrzypienia drzwi i odgłosu oddalających się kroków. Gdy stwierdził, że został sam, podkasał rękaw swej koszuli. Mroczny znak był coraz bardziej wyraźny, a on nieudolnie starał się temu zapobiec. Jednak nie miał żadnego tropu. Sara miała rację- należy przeszukać bibliotekę, może tam znajdzie jakikolwiek ślad...

Ale to bardzo wątpliwe... Istniała jeszcze jedna opcja- że ten wypadek nie ma nic wspólnego z mrocznym znakiem. Że jest tylko mylącym zbiegiem okoliczności. Niestety Draco  nie był w stanie w to uwierzyć. 

Powinien przestać spotykać się z Laurą. Jeszcze nie znał jej zbyt dobrze, a nie był w stanie nikomu zaufać do tego stopnia, by wyjawić swą tajemnicę. Ona oczekiwała czegoś więcej, fizycznej, intymnej bliskości, której nie mógł jej dać- poznałaby wtedy prawdę o jego bliźnie. A on nie był w stanie zaufać kobiecie spoza Zakonu. Nikomu do tego stopnia, by pokazać, co się dzieje z jego ciałem. Nie miał poza tym ochoty na zbędne wyjaśnienia. Wiedział, że Laurę to zaboli, ale nie ze względu na uczucie. Nie wiązała ich miłość tylko potrzeba bliskości drugiego człowieka. Zerwanie ugodzi w jej dumę, ale nie w serce i z pewnością kobieta szybko znajdzie sobie pocieszenie u boku innego mężczyzny. 

***

Był środek nocy. Samantha siedziała w pokoju wspólnym Slizgonów i spoglądała w tlący się ogień w kominku. Zastanawiała się co tak naprawdę dzieje się z Clarą... Może dziewczyna wie coś, czego boi się wyznać? A może rzeczywiście nie wie, co się stało..

Usłyszała skrzypienie podłogi. Ktoś z pewnością schodzi po schodach, ale ona nie ma ochoty się ukrywać i wracać do łóżka. Do pokoju wspólnego wszedł Dominic...

- Nie śpisz?- powiedział siadając obok nie. 

- Nie jestem w stanie zasnąć- odpowiedziała nieprzytomnie...

- Rozumiemm odpowiedział- nadmiar myśli...

- Natłok natrętnych rozważań- uściśliła dziewczyna. Chłopak przysunął się do niej i objął ją ramieniem. 

- Myślę, że mam na to dobry sposób- powiedział cicho i wyjął z kieszeni gruby notes, podając go dziewczynie do ręki..

- Co to jest?- zapytała.

- Otwórz- doradził. Dziewczyna otworzyła gruby dziennik i spostrzegła że wszystkie kartki są puste. Wszystko..

- To dla Ciebie- powiedział Dominic niskim, melodyjnym głosem. - Zapisuj tutaj wszystkie swoje zmartwienia i przemyślenia.. Z pewnością stąd nie odejdą, a w odpowiednim czasie przypomną o swym istnieniu- dodał i pocałował dziewczynę w czoło.

- Dziękuję- odpowiedziała.

- Nie ma sprawy, a teraz kładź się do łóżka- powiedział chłopak niewinnie. - Dobranoc- po tych słowach odszedł do dormitorium chłopaków.

- Dobranoc- odpowiedziała dziewczyna patrząc się tępo raz na kominek, raz na dziennik.

***

Rozdział 7

Samantho, już spokojnie- szeptała Sara do jednej ze studentek. Dziewczyna był pod wpływem eliksiru uspokajającego, a mimo to cała odrętwiała z szoku i przerażenia... Trzeba było czekać aż się uspokoi. Może to i lepiej? Zaczekają, aż Draco Syriusz i Harry wrócą z zebrania Zakonu w Hogsmeade. Ona postanowiła pozostać, by zająć się Samanthą, poza tym ktoś musiał dbać o bezpieczeństwo w tym miejscu. Szkoda jednak, że jak na razie dość nieudolnie im to wychodziło...

- Jestem już- powiedział Draco, gdy ku zaskoczeniu Sary wszedł do gabinetu.

- A Syriusz?- zapytala Sara...

- Wciąż tam są. Ja wróciłem, bo uznaliśmy, że nie można zwlekać- powiedział jej tak cicho, by uczennica nic nie usłyszała. Następnie zwrócił się do Samanthy:

- Samantho, chciałbym z Tobą porozmawiać- zaczął ostrożnie. Ale ona spoglądała na niego tępym wzrokiem. Draco spojrzał na Sarę z nutką irytacji i rezygnacji..

- Kiedy się dowiedziałą?- zapytał.

- Jakieś 2, 3 godziny temu- odpowiedziała. Mężczyzna spojrzał jeszcze raz na studentkę i wtedy coś go tknęło. Czuł się całkowicie odpowiedzialny za stan w jakim znajduje się ona i jej koleżanka. Nie wiedział już co powiedzieć, był w zupełności zdezorientowany. Sara to zauważyła i przejęła inicjatywę:

- Samantho, posłuchaj... chcemy Ci pomóc

Dziewczyna spojrzała w kierunku konsultantki...

- Pan Dyrektor zada Ci tylko parę pytań, aby móc pomóc Twojej przyjaciółce, dobrze?

Dziewczyna wciąż patrzyła. Sara skinęła znacząco na Dracona by dać mu do zrozumienia, że pora zacząć. Malfoy chwilę się wahał, ale postanowił zaryzykować.

- Samantho, czy zauważyłaś ostatnio coś niepokojącego w zachowaniu Clary?- zapytał ostrożnie..

- T-tak- czknęła- ona ostatnio zachowywała się dość...dziwnie...

- To znaczy?

- Bardzo się oddaliła...Ona mnóstwo czasu spędzała w bibliotece..

Draco i Sara spojrzeli na siebie znacząco..

- Powiedz mi..wiesz może, jaką literaturę przeglądała?- zapytała Sara.

- Nie wiem nic..ale mówiła coś na temat nowych czasów. Czasem wspominała różne dziwne przypadki.

- A jakieś konkretne przedmioty?

- Mówiła coś o...medalionie Slytherina...ogólnie o dziedzictwie. Trochę mnie to zdziwiło, bo nie jest ze mną w domu..Ale tłumaczyła to, że każdy powinien wiedzieć, co go łączy z domem i że robi to dla mnie...

Draco na chwilę się zamyślił. Jego wyraz twarzy zdawał się być nieprzenikniony. Spojrzał na studentkę, następnie na Sarę i jeszcze raz w stronę odrętwiałej dziewczyny:

- Powiedz mi jeszcze czy może o kimś wspominała?

- O...o nikim konkretnym- powiedziała Samatha nieudolnie starając się ukryć swoje zmieszanie. Malfoy jednak szybko zauważył jej krępację..

- Na pewno? A może była kimś zafascynowana? Oczarowana? Pomyśl trochę- powiedział już z lekkim naciskiem na co Sara obdarzyła go karcącym spojrzeniem. Szybko się zrehabilitował i jego wyraz twarzy przybrał możliwie łagodny ton..

- O...ona b-była- Samantha spuściła głowę..

- Możesz nam zaufać, naprawdę- powiedział Draco pochylając się nad nią...- po prostu to powiedz...to Wam pomoże- szepnął jej do ucha...

- Ona..- studentka jęknęła ze strachu- ona mówiła wciąż o Panu...

Kolana Dracona Malfoy'a zmiękły. To z pewnością nie była informacja, którą chciał usłyszeć... Zerknął na swój lewy rękaw koszuli, pod którym dobrze wiedział co się kryje.. Czyżby to jego obecność była przyczyną Hogwartowego nieszczęścia? Nie spojrzał już na studentkę. Nie był w stanie nic odpowiedzieć. Usiadł na swym fotelu, zakrył twarz dłońmi, przetarł ją po czym spojrzał w ścianę otępiały. Nie wiedział, co ma teraz zrobić...

- Dziękujemy Ci, Samantho- wybrnęła Sara. - Jeżeli nie czujesz się na siłach, może po Ciebie przybyć ojciec...

- N-nie... dziękuję- odpowiedziała studentka i wstała.

- Mogę już pójść?

- Tak, Pani Grey Cię odprowadzi, czeka pod gabinetem- odpowiedziała Sara i otworzyła drzwi...

Dziewczyna spojrzała na nią przerażonym i pełnym niepokoju wzrokiem po czym odeszła.

Sara podeszła do swojego brata i oparła mu rękę na ramieniu.

- Draco- powiedziała spokojnie- to jeszcze nic nie znaczy.

- Nie wiem, jakie to ma znaczenie, ale jednego jestem pewien- nie bez powodu ta blizna się pogłębia akurat na moim ramieniu..

***